|
Next very hot weekend. Temperature more than 30°C. Saturday at home (COB re-test) but Sunday was fantastic. The seaside, lot if sand, dunes, sun and sea (OK, not exactly open sea, it was English Channel) |
| Kolejny bardzo gorący weekend za nami. Temperatura powyżej 30°C. Sobota w domy (z powodu re-testu COB). Natomiast niedziela nad morzem (dokładnie nad kanałem La Manche). Piasek, wydmy, słońce i morze. Fajnie było. |
Tag Archives: sea
Very hot weekend
Southend-on-Sea
Brighton through Lee filters
[map style=”width: auto; height:300px; margin:20px 0px 20px 0px; border: 1px solid black;” marker=”yes” lat=”50.82179″ lon=”-0.15584″ maptype=”TERRAIN” z=”11″]
Southend-on-Sea
[map style=”width: auto; height:300px; margin:20px 0px 20px 0px; border: 1px solid black;” marker=”yes” lat=”51.52922″ lon=”0.75312″ maptype=”TERRAIN” z=”12″]
Brighton Pier
[map style=”width: auto; height:300px; margin:20px 0px 20px 0px; border: 1px solid black;” marker=”yes” lat=”50.81654″ lon=”-0.13684″ maptype=”TERRAIN” z=”13″]

Chałupy, Hel
[map style=”width: auto; height:300px; margin:20px 0px 20px 0px; border: 1px solid black;” marker=”yes” lat=”54.75965″ lon=”18.51389″ maptype=”TERRAIN” z=”9″]

HaLong Bay – Vietnam
Góry w środku morza
Płyniemy po zatoce Halong – tam gdzie smok schodzi do wody. Jest to święte i historyczne miejsce dla Wietnamczyków i wystarczy raz je zobaczyć, żeby to zrozumieć. Wyobraźcie sobie wapienne góry, porośnięte gdzieniegdzie drzewami, pełne jaskiń, grot i załomów, które wyrastają wprost z morza i tworzą niezwykły archipelag dwóch tysięcy wysp. Pośród tych wysp rozbija się niezliczona rzesza łódek, dżonek, sampanów, stateczków i ogromniastych statków wypełnionych turystami oraz ich sprzętem fotograficznym. Pośród wysp na wodzie żyją od setek lat rybacy wraz z całym swym rodzinno-zwierzęcym przybytkiem. Każdy z nich ma swoich krewnych / kolegów za sterem turystycznych statków i w ten oto sposób lądujemy na platformie domku, gdzie w podwieszonych klatkach/siatkach pluskają… rzesze morskich stworzeń. Jest także parka sporych żółwi, które za pomocą dolarów z pewnością można przerobić na zupę.
Zasiadamy na naszym okręcie do owocowo morskiej uczty, choć już teraz bez uroczego entourage punktu lokalnej gastronomii. Pijemy, jemy i znowu pijemy, a statek przesuwa się pośród niezliczonych wysp. Pomarańczowa kulka słońca turla się za widnokrąg, ostatnia butelka wina znika ze stołu a magiczne wyspy pokrywa wietnamski zmrok… płyniemy z powrotem, nikt nie woła.
[map style=”width: auto; height:300px; margin:20px 0px 20px 0px; border: 1px solid black;” marker=”yes” lat=”20.86266″ lon=”107.18639″ maptype=”HYBRID” z=”10″]









